Moja diagnoza: przewlekła białaczka szpikowa - faza przewlekła. Rozpocząłęm miesiąc temu terapię lekiem Glivec. Ciekaw jestem jak długo udaje mu się blokować rozwój choroby. Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, życzę zdrowia i uśmiechu:) Pozdrawiam dareks@orange.pl
Witajcie Kochane mam pytanie. Czy ktoras z Was mając PBSz starała sie o adopcje dziecka????
Pozdrawiam:)
Jadziu - trzymam kciuki 🙂
Basiu bądź dobrej myśli, wszystko będzie dobrze, ja też miałam rozne myśli, ale widać co komu pisane Moja gwiazda jeszcze świeci. W listopadzie. wieszalam firany i spadlam a dopiero 16 lutego br stwierdzono że mam 2zebra pęknięte, a ile bólu. Życie, życie. Naprawdę teraz są leki, które dają szansę i należy wierzyć. Ja przeszłam na rentę bo ważny
jest komfort psychiczny. Nie ważne ile wezmę tylko ile razy /to taki żarcik /U mnie teraz jest ok, za tydzień odbiorę wyniki molekularne to dam znak. . 🙂
Basiu-ja choruję dziewiąty rok, początki choroby były rożne-raz lepiej raz gorzej. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Miałam tez kilka razy spadki WBC poniżej normy. Ciągle jestem na lekach, najpierw Glivec ,teraz Sprycel. Pracuję cały czas i żyję normalnie. Wśród pacjentów w Poradni Hem. mam znajomych z takim stażem jak Jadwiga. Jak leżałam pierwszy raz na oddziale, sąsiadka z łóżka pocieszała mnie,że ta choroba nie jest taka straszna, najgorsze to to,że trzeba co miesiąc jeździć na kontrol. Śmieszyło mnie to, ale teraz tez tak mówię.Fajnie być zdrowym-ale PBS to nie tragedia .Pozdrawiam
Jadziu, jestem ciekawa jak u mnie wyjdą Wbc 08 marca, trochę się martwię, że lekarka stwierdziła, że dobrze ten lek na mnie działa i wizytę wyznaczyła mi dopiero 08 marca, czyli ponad miesiąc.... A może już mi tak mocno spadły i dlatego tak się rozchorowałam.... Nastawienie do choroby jest ważne .... teraz mam L4 i w ogóle nie myślę o pracy, ale boję się wracać do niej, bo mam stresującą pracę, a to nie pomaga w leczeniu... Mam nadzieję, że nawet jak mi lekarka nie odstawi leku, to będę miała takie szczęście jak Ty i dożyję starości... Pozdrowionka
Piszę z telefonu i coś mi ucieklo
Basiu początek jest przerażający, ale nie poddawaj się bo nastawienie do choroby jest ważne. Medycyna idzie do przodu i trzeba mieć nadzieję że damy radę. Życzę zdrowia i przepraszam za tak łączony tekst. Pozdrawiam
Basiu M- zachoroealam w marcu 1997 r. Przez 5 lat brałam interferon Oczywiście na początku miałam przerwy z uwagi na niskie WBC ale nie dał rady chorobie i miałam nawrót. Przy tamtym leczeniu dawano mi 5-7 lat życia, ale teraz uważam że życie można wydłużyć o kilkanaście lat, zresztą jestem żywym przykładem Przed białaczka miałam problem z sercem i nerkami no to mam nadal, ale nie jest źle. Po interferonie brałam glivec, a od kiedy zabrano oryginał biorę nibix w dawce 300mg. Moja dr powiedziała mi, że do końca będę brała lek pomimo dobrych wyników. Twoja dr to się rozbujala z tym wyrokiem. Ja zaczynałam chorować z28 tys WBC. Normalnie żyję, dużo osób nawet nie wie, że choruję. Oczywiście miałam przerwy w braniu leku z uwagi na niskie WBC
mam pytanie do Jadwigi. Pisałaś, że leczysz się już 20 lat!!! i nie próbowali Ci odstawić leku? A jak Twoje zdrowie ogólnie - po tylu latach to naprawdę strach pomyśleć... Mnie lekarka mówiła, że minimum 4-5 lat...
BASIU probiotyki jak najbardziej, bo leki od bialaczki i tak robią spustoszenie w naszych "ciałach". Ja biorę nawet profilaktycznie probiotyk ginekolog. Zdrowka
dziękuję dziewczynki... resztkami sił zwlokłam się do lekarza.... mam grypę, ale lekarka przepisała mi taki 3 dniowy antybiotyk, bo mam okropny kaszel, do tego kupiłam sobie probiotyk, chyba możemy wspomagać się probiotykiem? do tego rutiniscorbin i flegamina....